Aktualności

Turniej Halowej Piłki Nożnej

Turniej Halowej Piłki Nożnej “Korona Wschowa Cup” – rocznik 2005

W minioną niedzielę 4.03, młodzicy starsi Warty Śrem rywalizowali w turnieju Halowej Piłki Nożnej „Korona Wschowa Cup” w województwie lubuskim.

Warciarze swoje zmagania rozpoczęli dość pechowo, od przegranej 1:3 z zespołem FC Yellow z Bolesławca. Mimo tego, że jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Karol Majorczyk, to rywale odrobili stratę i przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Nie mniej emocji przyniosło drugie spotkanie. Po bramce Dominika Nowaka dla biało – niebieskich, zawodnicy Korony Wschowy I szybko odpowiedzieli zdobytym golem.

Gdy wszyscy liczyli, że spotkanie skończy się remisem, w ostatniej minucie meczu, bramkę na wagę trzech punktów zdobył Hubert Szulczewski. Ostatnie spotkanie w fazie grupowej z zespołem Wilga Brenno to dominacja zawodników ze Śremu. Warciarze cały czas kontrolowali grę, nie dając cienia szansy rywalom. Po bramkach Huberta Szulczewskiego i Szymona Kanoniczaka, to biało – niebiescy schodzili z boiska jako zwycięscy.

W półfinale Śremianie spotkali się z drugim zespołem gospodarzy – Korona Wschowa II. Po błędach w defensywie, Warciarze dość szybko stracili dwie bramki. Niebiescy rzucili się do odrabiana strat, jednak czasu wystarczyło tylko na honorowe trafienie Piotra Tomczaka. W meczu o III miejsce Śremianie stanęli naprzeciw drużynie FC Yellow. Od początku biało – niebiescy stawili silny opór drużynie z Bolesławca. Żaden zespół nie chciał popełnić błędu, który miałby kosztować utratę brązowego medalu. Kiedy zapowiadało się, że rzuty karne będą decydować o tym, kto stanie na najniższym stopniu podium, w ostatnich dwóch minutach przeciwnik strzelił dwie bramki. Ostatecznie Warciarze zajęli miejsce IV.

Nie można chłopakom odmówić ambicji i zaangażowania na boisku. Po raz kolejny udowodnili, że po przegranym meczu potrafią wyjść na boisko i zagrać świetny mecz, tak jak to było w meczu o III miejsce. Oceniam ten mecz za najlepszy w turnieju. Postawili silny opór przeciwnikowi, a każdy z zawodników zostawił na boisku mnóstwo sił i serca do gry. To cieszy mnie najbardziej. Podsumował trener Tomasz Stawowy.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.