Podział punktów w spotkaniu z Wiarą Lecha Poznań

W spotkaniu 11 kolejki o mistrzostwo klasy okręgowej Warta podzieliła się punktami z Wiarą Lecha. W Poznaniu padł remis 1:1, choć równie dobrze pojedynek ten mógł się zakończyć zwycięstwem jednych bądź drugich.

Wiara Lecha jak na beniaminka tegorocznych rozgrywek radzi sobie całkiem dobrze. Poznaniacy w 10 spotkaniach zgromadzili 13 punktów, ale trzeba przy tym podkreślić, że 9 z nich rozegrali na wyjazdach. Jedyny jak dotąd pojedynek na własnym boisku tj. na sztucznej płycie przy Śródce piłkarze Wiary Lecha rozegrali z Lubońskim KS i mecz ten zakończył się niecodziennym wynikiem, bo 4:5 dla gości. Gospodarze przegrali jednak to spotkanie na własne życzenie, bo prowadzili już 3:1, a potem 4:3. Wcześniej zaskoczyli m.in. remisem w Kobylnicy z Piastem (1:1), czy wysokim zwycięstwem w Komornikach (5:0), gdzie dla przypomnienia Warciarze bezbramkowo zremisowali.

Warta Śrem oraz Wiara Lecha Poznań podzielili się punktami

Warta Śrem oraz Wiara Lecha Poznań podzielili się punktami

Z kolei nasi piłkarze przystępowali do sobotniej potyczki lekko „przybici” po ostatnich wydarzeniach z meczu z Piastem. Prowadzili 3:2 i mogli być liderem, ale wszystko wskazuje na to, że punktów pozbawią ich… śremscy kibice. Na skutek ich chuligańskiego zachowania (rzucania przedmiotów w kierunku sędziego liniowego) mecz przerwano w 73 minucie i teraz trzeba czekać na decyzję Wydziału Dyscypliny WZPN. Działacze Warty złożyli już w tej sprawie stosowne oświadczenie i wyjaśnienia, ale czy to pomoże? Zobaczymy.

Z drugiej strony nasz zespół to drużyna mając najmniej porażek na koncie. Przegraliśmy bowiem tylko raz (w Murowanej Goślinie). Dwie porażki ma Piast (mógł mieć trzy), a pozostałe ekipy po trzy i więcej. Tak więc do Poznania śremianie jechali po kolejną zdobycz punktową. Cel osiągnęli, ale połowicznie.

Pierwsza „badawcza” połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Dłużej przy piłce utrzymywali się poznaniacy, którzy grali atakiem pozycyjnym, a wycofani na własną połowę Warciarze czyhali na okazje z kontry. Wiara Lecha miała nieznaczną optyczną przewagę, ale grała za wolno, by zaskoczyć dobrze poukładaną defensywę Warty i praktycznie w pierwszych 45 minutach „kibole” praktycznie nam nie zagrozili. My z kolei staraliśmy się coś wskórać i zdziałać grając z kontry i od czasu do czasu to się udawało. Ładna była szczególnie kontra z 13 minuty, kiedy Hubert Sciak zagrał w uliczkę do Mikołaja Bergera, ten „ściął” w pole karne, ale czując na plecach oddech rywala podał do Jakuba Szymańskiego, któremu w ostatniej chwili piłkę z nogi „zdjął” obrońca Wiary Lecha wybijając ją na rzut rożny.

Po nim minimalnie obok słupka główkował Hubert Sciak. Kwadrans później Sciak po prostopadłym podaniu znalazł się „sam na sam” i strzałem obok bramkarz posłał piłkę do siatki tyle, że był na spalonym. Kontrowersyjna była natomiast sytuacja tuż przed przerwą. Po dośrodkowaniu w pole karne Przemysław Królak głową skierował piłkę do siatki, tyle, tylko, że sam jeden arbiter liniowy wie, dlaczego podniósł chorągiewkę i w efekcie prawidłowo zdobyty gol nie został uznany.

Druga połowa rozpoczęła się od dwóch szarż prawą stroną Huberta Sciaka. Za pierwszym razem jego strzał z pola karnego został przyblokowany, a za drugim razem nikt nie zamknął zagranej wzdłuż bramki piłki. Potem zarysował się kwadrans wyraźnej przewagi poznaniaków. W 52 minucie napastnik Wiary Lecha wychodził na czystą pozycję, ale zdaniem liniowego (tego samego co nie uznał gola Warcie) był na spalonym, co budziło duże wątpliwości. Chwilę potem poznaniacy pudłują w dogodnej sytuacji, a w 57 minucie miała miejsce kolejna kontrowersja, bowiem po faulu Słomczyńskiego gospodarzom należał się karny, ale na szczęście sędziowie byli odmiennego zdania. Zaraz potem znów „śmierdziało” pod śremską bramką, ale ofiarnym wślizgiem i wybiciem piłki niebezpieczeństwo zażegnał Damian Skrzypczak. Wydawało się, że gol dla Wiary Lecha „wisi w powietrzu”, a tymczasem w 62 minucie prowadzenie objęli Warciarze. Po dośrodkowaniu w pole karne Damiana Skrzypczaka poznański obrońca zagrał piłkę głową wprost pod nogi Jakuba Szymańskiego, a ten wykorzystał prezent i stojąc osiem metrów od bramki strzelił co prawda niezbyt czysto, ale na tyle skutecznie, że piłka znalazła drogą

fot: Maciej Fujak (Tydzień Ziemi Śremskiej)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.