Rozmowa z Hubertem Sciakiem -Nie jesteśmy uzależnieni od goli Marka Kulczaka

Za Wami zimowy okres przygotowawczy i sparingi. Cztery spośród pięciu wygraliście, a jedno zremisowaliście. Wygrane nad grającą w IV lidze Obrą Kościan, czy wiceliderem V ligi – Kanią Gostyń, oraz remis z mającą czwartoligowe aspiracje Koroną Piaski to dobry prognostyk przed wiosną i powody do zadowolenia.

– Tak. Są powody do zadowolenia, a wyniki gier kontrolnych napawają optymizmem. Udowodniliśmy sobie, że potrafimy wygrywać nie tylko z zespołami z naszej ligi, ale i tymi grającymi wyżej z aspiracjami. Pokazaliśmy, że styl, który na jesień sobie narzuciliśmy przynosi rezultaty. Drużyna nabrała pewności, a to dla mnie dowód, że idziemy w dobrym kierunku.

Zespół zimą opuścił najskuteczniejszy zawodnik Marek Kulczak. To duża strata, bo jesienią strzelił 18 goli. Odeszli także Jakub Kozłowski, Dominik Woroch i Maks Makowski. Dołączyli z kolei Piotr Krenz, Damian Tafalski, Filip Marciniak i Piotr Tomaszewski. Jak trener ocenia te zmiany kadrowe?

– Wydaje mi się, że te roszady kadrowe wyszły zero jedynkowo, bo ubyło czterech zawodników i tylu też dołączyło. Jeśli chodzi o poziom, to uważam, że w porównaniu do jesieni jesteśmy personalnie silniejsi. Wiadomo, że strata najlepszego strzelca zawsze boli, ale uważam, że jesienią nie byliśmy wyłącznie uzależnieni od goli Marka Kulczaka. Wbrew pozorom możemy grać szybciej i jeszcze bardziej kombinacyjnie. Sparingi pokazały, że odżył też Bartosz Skrzypczak, a 19 goli w 5 meczach to dowód na to, że i bez Marka Kulczaka potrafimy strzelać sporo goli i to z wymagającymi rywalami.  Maks i Dominik grali jesienią mniej i chcieli zmienić otoczenie, a na pewno szkoda straty Kuby. Wrócił do nas niechciany w Kórniku, minuty spędzone na boisku sprawiły, że się odbudował i po powrocie do Kotwicy spodobał się trenerowi Nawrotowi, który włączył go do kadry czwartoligowca. Na jego miejsce mamy Piotra Krenza i Piotra Tomaszewskiego, którzy sprawią, że rywalizacja w środku pola będzie większa. Damian Tafalski to szybki, ofensywny zawodnik, który może grać zarówno jako podwieszony napastnik, jak i na skrzydle. Z kolei Filip Marciniak, to ciekawy młody skrzydłowy z charakterem, który także pasuje do naszego stylu gry i na pewno drzemią w nim duże możliwości, które będziemy chcieli wykorzystać. Tak więc z zawodników, którzy do nas dołączyli jestem zadowolony.

Wiadomo, że cel na wiosnę jest jasny. Obrona pierwszego miejsca i awans do V ligi. 6 punktów przewagi nad Kłosem i 8 nad Heliosem gwarancji nie dają, ale biorąc pod uwagę, że jesienią nie przegraliście żadnego spotkania, a także wyniki sparingów kibice o końcowy sukces mogą być chyba spokojni?

– To jest piłka nożna i pewne jest tylko to, co po ostatnim gwizdku sędziego. Wiadomo, że celem jest awans i będziemy do tego dążyli krok po kroku. Nie patrzymy jednak w tabelę, zaczynamy od „zera” i tydzień w tydzień każdy mecz traktować będziemy jak najważniejszy. Tylko takie podejście doprowadzi nas do osiągnięcia celu.

Rundę rewanżową zaczynacie od wyjazdowego meczu z Phytopharmem Klęka. U siebie wygraliście skromnie 1:0. Jak będzie teraz? Czy wyjściowy skład na to spotkanie jest już w głowie, czy są jeszcze jakieś znaki zapytania?

– Oczywiście jedziemy nastawieni na zwycięstwo i trzy punkty. Chcemy dobrze rozpocząć rundę i będziemy dążyć do tego, aby szybko ułożyć sobie mecz. Wszyscy zawodnicy będą do mojej dyspozycji i wyjściowy skład mam już w głowie. Mam też drugi wariant, gdyby coś się przypadkiem wydarzyło. Mamy szeroką, 22-osobową kadrę, więc jest w czym wybierać, a mecz z Kanią pokazał, że mamy wartościowych zmienników, którzy tylko czekają, aby wskoczyć do składu. Życzyłbym sobie tylko, aby kontuzje nas omijały, bo tak wszystko w naszych nogach i głowach.

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.